2011-10-27 12:00
Po modzie na duże kolagenowe usta, olbrzymie silikonowe piersi i porażoną botoksem mimikę przyszedł czas na naturalność. Natural look to najnowszy trend w chirurgii plastycznej, który zrodził się z obawy przed przekroczeniem subtelnej granicy dzielącej naturę od sztuczności.
Natural look narodził się w Stanach Zjednoczonych i Ameryce Południowej, ale grupa zwolenników operacji plastycznych, które nie zaburzają naturalnego wyglądu, powoli rośnie również w Europie. Szczególnie mocno trend ten propagowany jest w świecie mody i filmu. Obecnie w Hollywood za kobietę „glamour” uważa się taką, która szczyci się zdrową cerą, gładkim licem, proporcjonalną figurą i pięknymi zębami. Mężczyzna powinien mieć natomiast jedynie delikatnie wyrzeźbioną muskulaturę.
Podczas pokazów mody w kolumbijskim mieście Medellin, które coraz silniej konkuruje z Paryżem, Londynem i Mediolanem, zauważono, że projektanci wolą szyć ubrania na… małe klatki piersiowe. Znana projektantka strojów plażowych Carmen Belissa Martinez przyznała nawet, że poszukuje jedynie modelek, które nie były operowane lub miały tylko nieznaczne zabiegi i nie epatują wielkim biustem. W Europie dzieje się podobnie. Na wybiegach coraz częściej możemy oglądać szczupłe i proporcjonalnie zbudowane modelki o naturalnie wyglądających twarzach. Zbyt duże usta, idealnie gładkie czoło i naciągnięta twarz odchodzą do lamusa.
Totalna metamorfoza?
Naturalny wygląd wraca do łask, a w Hollywood poszukuje się teraz „natural beauty”. A choć wielu producentów filmowych z USA podkreśla, że wciąż ma problem ze znalezieniem osób o naturalnym wyglądzie, to Shawn Levy, producent „Date Night” zauważył, że podejście do chirurgii plastycznej diametralnie się zmieniło. Stwierdził, że „10 lat temu, aktorka operowała się, aby dostać rolę w filmie. Teraz fakt przeprowadzonej operacji może obrócić się przeciwko niej”. Czy to znaczy, że chirurdzy plastyczni i lekarze medycyny estetycznej stracą pacjentów? Moim zdaniem, nic takiego się nie stanie. Bieżące trendy narzucają jednak i lekarzom, i pacjentom pewne ograniczenia. Jako chirurg plastyk muszę wykraczać poza granice określone przez medycynę. Zachowuję jednak szczególną ostrożność podczas rozmów z pacjentami, którzy decydując się na operację, oczekują totalnej metamorfozy. Staram się, by zrozumieli, jakie możliwości i ograniczenia niesie chirurgia plastyczna i zdawali sobie sprawę z tego, jak bardzo zmiana wyglądu może wpłynąć na dalsze życie i poczucie tożsamości.
W dążeniu do naturalności
Wygląd „natural look” można osiągnąć zarówno poprzez zabiegi małoinwazyjne, jak i operacje z zakresu chirurgii plastycznej estetycznej. W obu przypadkach ważne jest jednak takie wprowadzenie zmian, aby nowy wygląd pacjenta harmonizował z jego wiekiem. Liczą się również oczekiwania pacjenta, a ten chce obecnie jak najszybciej wrócić do pracy po operacji i zapomnieć o bliznach. To między innymi z tego powodu zabiegi małoinwazyjne cieszą się tak dużą popularnością.
Z badań przeprowadzonych przez American Academy of Facial Plastic and Reconstructive Surgery (AAFPRS) wynika, że 92% pań rozważających przeprowadzenie operacji korygującej zmarszczki twarzy najchętniej zdecydowałoby się na małoinwazyjne zastrzyki. Zamiast radykalnej i zwracającej uwagę przemiany wolą, aby efekt pojawiał się stopniowo, nawet w ciągu dwóch lat. Oprócz botoksu i wypełniaczy bardzo dużym zainteresowaniem cieszą się również zabiegi z wykorzystaniem fal radiowych (Radio Frequency). Działają one na głębsze warstwy skóry, nie uszkadzając naskórka. W efekcie powodują obkurczanie włókien kolagenowych i dają efekt delikatnego liftingu. Dodatkowo na przykład zabieg Pelleve (RF) niweluje płytsze zmarszczki. Podstawową zaletą metody jest fakt, że skóra po kuracji wygląda normalnie i od razu można wrócić do codziennych zajęć.
Usta jak Angelina
Lifting w stylu „natural look” oznacza, że twarz będzie wyglądała młodziej, ale nie będzie naciągnięta. Zmieni się dzięki łagodnemu podciągnięciu jej głębszych struktur, natomiast skóra zostanie ułożona praktycznie bez napięcia. Uniosą się nieco policzki, spłycą zmarszczki i poprawi jej owal.
Clive Orton, prezes British Association of Aesthetic Plastic Surgeons, podczas konferencji Royal Society of Medicine postawił tezę, że ludzie nie chcą już wyglądać jak Cher czy Joan Rivers. Powiedział, że w obecnych czasach pacjenci obawiają się nienaturalnego wyglądu, który mógłby wynikać ze zbyt napiętej i naciągniętej skóry. Nie chcą już mieć wyprasowanego czoła i ostro zarysowanej szczęki. Wolą delikatne rysy. Przesadnie powiększone usta, pojawiające się często na okładkach kolorowych magazynów są klasycznym zaprzeczeniem „natural look”. Jeszcze do niedawna świat szalał na punkcie powiększania ust. Kobiety przychodzące na konsultację w sprawie korekcji ust najczęściej mówiły, że chcą mieć takie wargi, jak Angelina Jolie. Na szczęście ten trend odchodzi do przeszłości. Bo choć chirurgia plastyczna oferuje zabiegi powiększające usta za pomocą zastrzyków z własnego tłuszczu lub przy użyciu gotowych preparatów, np. kwasu hialuronowego, to nie metoda jest najważniejsza, ale efekt. Moim zdaniem kluczem do sukcesu jest delikatne modelowanie, aby „nowe” usta pasowały do całości. Podobnie rzecz się ma z biustem.
Balansując na krawędzi
Kobiety rozważające poddanie się operacji powiększającej piersi mają do wyboru przeróżne rodzaje wkładek silikonowych, różniące się od siebie wielkością i kształtem. Naturalny wygląd biustu po operacji wynika ze starannego dobrania wielkości implantów i ich rodzaju. Na rynku mamy implanty piersi, których wielkość waha się od 100 do 1200 ml. Ich kształt może być okrągły lub anatomiczny, czyli przypominający na przekroju kroplę wody. Lekarz zawsze dobiera je do sylwetki pacjenta i jego oczekiwań. A te się zmieniają. Obecnie coraz większą popularnością cieszą się implanty małej wielkości, ponieważ wyglądają bardziej naturalnie. Pacjentki wybierają je z przekonaniem, że mniejsze piersi dają bardziej naturalny wygląd i… nie zmuszają ich do wyrzucenia całej dotychczasowej garderoby. Jako specjalista chirurgii plastycznej zdaję sobie sprawę, jak ważne jest zachowanie umiaru i zdrowego rozsądku. Lata prowadzonej praktyki nauczyły mnie wsłuchiwania się w potrzeby pacjentów i wyrobiły umiejętność znajdowania balansu między pożądanym przez nich efektem i naturalnością. Lekarz musi pełnić również rolę doradcy, który cierpliwie wysłucha i wskaże pacjentowi optymalne rozwiązanie, a to coraz częściej wkomponowuje się w natural look.
Tekst: dr nauk medycznych PIOTR OSUCH - dr nauk medycznych, specjalista chirurgii plastycznej.
Od 1996 roku związany z chirurgią plastyczną, rekonstrukcyjną i estetyczną. Pracował na oddziale chirurgii plastycznej w szpitalu przy ul. Banacha, w Szpitalu Klinicznym im. prof. W. Orłowskiego w Warszawie, w Klinice dr Andrzeja Sankowskiego. Obecnie prowadzi praktykę prywatną w LASERMED Centrum Chirurgii Plastycznej i IQ Medica w Warszawie. www.drplastyk.pl